Feliks z Kantalicjo

Kwestarz - Ewangelizator


Kapucyni nie pobierali opłat zbyt spełniane posługi religijne. Żyli z tego, co obywatele dobrowolnie im dali. w toku gdy ofiary nie wystarczały na ich utrzymanie, w takim razie udawali się „po kweście”. Nie była owo łatwa służba. Na kwestarskie wędrówki po Rzymie wysyłano ledwo braci doświadczonych i dojrzałych. jeżeli więc przełożeni klasztoru św. Bonawentury wyznaczyli na urząd kwestarza 32-letniego br. Feliksa, który naturalnie ukończył nowicjat, dali dowód, jak daleko go cenili. najpierw br. Feliks kwestował pod opieką starszego br. Anioła z Colle-Discepoli, który wczas zmarł. od chwili tego czasu Feliks sam jako kwestarz musiał troszczyć się o potrzeby materialne współbraci. każdego dnia w tej chwili po pierwszej Mszy św. wybierał się w drogę. Pukał do kolejnych drzwi, prosząc o zapomoga dla braci i ubogich. Trafiał do różnych domów. Takich, w których przyjmowano go wesoło i uprzejmością, gdzie jego serdeczna życzliwość i błogosławieństwo Chrystusowe znajdowało przyjęcie i wnosiło pokój. natomiast bywało i tak, że pukał do drzwi, zza których usłyszał niejedno przekleństwo albo wyzwisko, zbyt którymi toczyło się życie biedne, grzeszne, bezbożne. Widział morze ludzkiej biedy na rzymskich ulicach i podwórkach. Był świadkiem dramatów rodzinnych, sąsiedzkiej niezgody, wielorakiej krzywdy ludzkiej.

Starał się iść do ludzi z Ewangelią w sercu. Umiał znajdować słabość z cieszącymi, a tropić się ze smutnymi. Jednym przynosił urywek ukwestowanego chleba, a innym wyrzeźbiony na mocy siebie krzyżyk. Był prosty i ugrzeczniony wobec drugich. Nie odpłacał złem zbyt zło, w toku gdy bywał wyśmiany i obrzucany wyzwiskami. miał zwyczaj zbyt całość dziękować powiedzeniem: DEO GRATIAS, co w języku łacińskim znaczy "Bogu niech będą dzieki", lub krócej - "Bogu dzięki". w rezultacie tego wszyscy nazywali go pozornie nowym imieniem: brat Deogratias. owo całość nie ledwo wzbudzało szacunek i szacunek dla br. Feliksa, natomiast sprawiło, że miał opinię świętego.

Za pozwoleniem przełożonych kwestował podobnie dla biednych, skoro niejednokrotnie był świadkiem, jak bryndza i choróbsko mogą przywieść do rozpaczy, a następnie do ruiny moralnej. W niedziele, odwiedzając chorych w szpitalach lub domach, krzepił ich dobrym słowem i obdarowywał swoimi krzyżykami. Tłumaczył chorym wartość cierpienia i głosił im Ewangelię o Chrystusie. Jego politowanie szczególnie zajaśniało w toku zarazy i głodu, które nawiedziły Rzym w 1550 r. Jego ludzkie politowanie ojciec lazurowy wspierał cudownymi znakami.

Wydaje się, że najwięcej wpływu wywarł na dziatwa Rzymu. w toku gdy zjawiał się na ulicy zakonnik z workiem, w tej chwili otaczała go stado dziatwa pociągnięta prostotą i radosnym usposobieniem „Brata Deogratias”. Korzystając z okazji, br. Feliks uczył je katechizmu, własnych modlitw i piosenek, które prosto i przejrzyście ukazywały urok cnoty i brzydotę grzechu. niejednokrotnie podobnie pięknie przywracał dzieciom zdrowie. w toku gdy przyniesiono do niego silnie chore dziecko, Feliks wziął oliwa z lampki płonącej przed tabernakulum i namaścił nim jego czoło. dziecko powróciło do zdrowia, a uciecha – do jego rodziców. Na pamiątkę tamtego cudu w kościołach OO. Kapucynów święci się oliwa zwany „olejem św. Feliksa” i namaszcza się nim także dzieci, jak wszystkich, którzy pragną z wiarą go przyjąć.

Nigdy nie przeniesiono br. Feliksa z Rzymu do innego klasztoru. Pełnił urząd kwestarza na mocy więcej niż 40 lat (od 1547 do 1587 roku), do swej śmierci.

Wędrując po Rzymie spotykał się z wielkimi świętymi. Jego znajomymi byli m.in.: św. Franciszek Borgiasz, św. Pius V, św. Karol Boromeusz, bp (1538-1584), św. Alojzy Gonzaga (1569-1591), św. Kamil de Lellis (1550-1614). Szczególna braterstwo łączyła go ze św. Filipem Nereuszem (1515-1595).